Otwieram oczy i nie wierzę, że to już. Ręka sięga do telefonu i wyłącza ostry dźwięk budzika. Siadam na łóżku. Czy coś mi się śniło? Nie pamiętam. Zaczynam codzienny rytuał. Robię to automatycznie , przecież tak trzeba i są obowiązki, terminy, godziny, spotkania. W ciągu dnia coś się udaje, wychodzi lepiej lub gorzej, zagaszam parę ognisk, odhaczam następne punkty na mojej liście. Wyniki i słupki wskaźników- czy ktoś to zauważa? Osiągam, to co sobie zakładam. Dzieje się, a im więcej tym lepiej…
Otwieram oczy, słyszę dźwięk delikatnie wybudzający mnie ze snu. Uśmiecham się i jeszcze chwilę leżę; „To będzie dobry dzień”, słyszę w mojej głowie. Wstaję i idę po codzienną porcję kawy. Lubię jej zapach i ciepło rozlewające się po moim wnętrzu. Ta chwila jest tylko moja. Przede mną nowy dzień, nowe zadania i pewnie kilka ognisk do zagaszenia…
Wczoraj robiłam szybkie zakupy zaraz przed zamknięciem sklepu. Przy kasie zorientowałam się, że wzięłam z półki nie taki ser jaki chciałam i poprosiłam panią kasjerkę, żeby poczekała chwilę, bo chcę go wymienić.
„Mam czas, mnie się nie spieszy, na szczęście nie pracujemy na akord”-powiedziała
„Na szczęście”-uśmiechnęłam się.
„Ale mamy za to ranking skanowania”- odpowiedziała.
Nasze myśli tworzą nam dzień ( dziękuję Kasiu za przypomnienie )

# # # #

6 kwietnia 2018

Dodaj komentarz